wtorek, 4 października 2011

Do zobaczenia....


Kto był kiedyś u mnie, ten poznał tego małego wyjątkowo grzecznego pieska. Żył 13 lat. Niestety przegrałam walkę o jego życie. Musiałam uśpić Tytusa nie było innego wyjścia i nadziei na poprawę. Strasznie to przeżyłam, bo to był taki mój mały cień. Gdzie ja, tam Tytus. Ech..... odszedł na moich rękach, więcej nie mogłam dla niego zrobić, pożegnałam się z nim i mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy gdzieś, tam .....

36 komentarzy:

  1. Straciłam jednego psa, pamiętam ten ból i żal.. Trzymaj się..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej :( Ale jeżeli dzięki temu nie cierpi, to chyba takie wyjście nie jest takie złe. Ja tak na to patrzę, a w przyszłości będę weterynarzem. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też straciłem pieska 10 lat temu, przyznam, że od tamtej pory nie zdecydowałem się na kolejnego.
    Pies jest jak człowiek z tą tylko różnicą potrafi kochać bezwarunkowo.
    Naprawdę współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi przykro. Pies nie bez przyczyny nazywany jest najlepszym przyjacielem człowieka. Potrafi uszczęśliwić czasem bardziej niż drugi człowiek.
    A najważniejsze jest to, że byłaś przy nim do końca, On czuł Twoja obecność i dlatego odejście do tego drugiego świata nie było dla niego tak straszne.
    Trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu.......... mój Bajtek do znudzenia pod moimi nogami, pod wucetem czuwa, pod i w łóżku, koło kołowrotka........ nie wiem jak to przeżyję.

    Bardzo mocno Cię utulam, tak jak sama bym chciała w taki czas..... i nic nie powiem poza tym, że bardzo mi Cię żal. Aniu, to jest bardzo smutna wiadomość. I kiedyś będziecie biec razem przez łąkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu - to bardzo smutna wieść od Ciebie. Przytulam Cię mocno, szczerze, tak jak bym sama chciała w taki czas. Kiedyś będziecie biegać razem po łące. Tytus zdąży obwąchać i posprawdzać wszystkie kąty.

    Nie wiem jak ja to przeżyję, Bajtek cały czas koło mnie.... pod wucetem, koło kołowrotka, pod i w łóżku jak mu się uda, pod nogami w kuchni....taki stróż za życia jak Twój.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, tak mi przykro.Znam ten ból, psy towarzyszą mi całe moje życie, a więc mam za sobą już kilka takich bolesnych momentów, kiedy trzeba było się rozstać, pożegnać.... Obecnie też z trwogą witam każdy nowy dzień , bo mój Maksio ma już 17 lat... czasami bryka , jak młody psiak:D Ale kiedyś będzie mi bardzo brakowało tych wszystkich chwil i naszych porannych powitań, kiedy to Maksio przychodzi z merdającym ogonkiem i nadstawia pysio, aby jak zawsze dostać porannego cmokańca:)
    Trzymaj się mocno:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu znam ten ból więc rozumiem Cię i bardzo pocieszam... Potrzeba Ci nieco czasu na ukojenie żalu... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Przytulam mocno!! ja sobie nie wyobrażam, aby nie było u mojego boku mojej sarki! jeszcze raz przytulam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, Ty wiesz, jak mi przykro...

    OdpowiedzUsuń
  11. łza się w oku kręci, też mam już takie doświadczenie - to są ciężkie chwile!!!
    Trzymaj się!!!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. współczuję, wiem że nic nie jest w stanie zapełnić tej luki w twoim sercu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo przykra wiadomość. W wakacje musiałam pożegnać się ze swoim Bandusiem (kocurkiem), któremu też nie udało się pomóc i też mam nadzieję, że się kiedyś spotkamy...
    Przytulam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo współczuję Rozelka.... Niedawno pożegnałam naszego 12letnego Zagusia... ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, współczuje Ci bardzo Aniu... Trzymaj się dzielnie kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Przytulam mocno,bo tu zadne slowo nie pocieszy...:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo współczuję :*(
    Wiem co to znaczy uśpić psa :*(

    Dzisiaj nie pozdrawiam, tylko łączę się w bólu

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochani bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. To prawda trzeba czasu, bo jak narazie to ciągle boli....

    OdpowiedzUsuń
  19. czas leczy rany nie chce cie pocieszac bo to nie pomoże a całuje i gorąco przytulam ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Aniu, teraz, gdy pokazałaś Tytusa... mam łzy w oczach i serce mi się ściska na samą myśl o tym, przez co przeszłaś :( Będzie bolało długo, ale pocieszaj się myślą, że Twój mały wielki Przyjaciel już nie cierpi, a kiedyś znów Cię powita, radośnie merdając ogonkiem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie ma smutniejszej i straszniejszej okoliczności niż śmierć psa, z którym się wiele lat przeżyło.
    Bardzo Ci współczuję.
    Płacz i zal są teraz absolutnie na miejscu.
    Poszedł Tytus za Tęczowy Most i czeka na resztę rodziny... Tak jak moja Pestka.
    Nic go już nie boli, jest znowu młody i zdrowy, czeka...

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiem co to znaczy...3,5 roku temu musiałam uśpić moją kotkę Zuzię. wszyscy w domu odchorowaliśmy jej odejście, choć była u nas 7 lat, a przybyła jako około 10 letni kotek z masą kleszczy i pcheł. Też nie było dla niej ratunku (wylew, ślepota). Ja jednak za miesiąc kupiłam mojego obecnego kotka Maxa i zaleczył ten ból po stracie Zuzi... Ja nawet płakałam po śwince morskiej, to wiem, że każdy zwierzak jest członkiem naszej rodziny...Trzymaj się Rozelko dzielnie !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. naprawdę współczuje, śmierć ukochanego zwierzęcia to potworna strata.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeszłam to samo z psem kilka lat temu. Wiem co czujesz i wiem jakie to okropne uczucie. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  25. Śliczny psiaczek, bardzo mi przykro Rozelko. Ja od niedawna mam psiaka, pierwszego w swoim życiu i nawet nie wiedziałam, że można tak bardzo psiaka pokochać. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  26. Aniu, Tytus cały czas będzie siedział przy Twojej nodze, jeśli tylko będziesz o nim pamiętać. Nasi bliscy żyją tak długo, dopóki ktoś o nich pamięta!

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo serdecznie dziękuję za tyle ciepłych słów, naprawdę dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam kiedyś bardzo podobnego pekińczka Czikę.
    W tamtym roku musiałam uśpić też ponad 13 letniego ukochanego kota Miau. Półtora miesiąca temu 5,5 miesięczne kocie Gizmo. Wiem co przeżywasz. Trudno sobie z tym poradzić. Trudno nawet o tym pisać.

    OdpowiedzUsuń
  29. strasznie mi przykro... ja też pamiętam o każdym moim zwierzaku...
    niesamowite, jak potem jest pusto :(
    planujesz wypełnić swoją pustkę nowym pupilem? który będzie Cię znów kochał nad życie?

    Pozdrawiam Cię cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. ps: nie odbierz mnie źle... ja tak robiłam, gdy tylko zwierzątko odchodziło, od razu przybywało nowe...

    zawsze chciałam mieć psa ze schroniska, ale nie wiem, czy podołałabym temu... no, teraz nie możemy mieć psa :/ ale kiedyś to na pewno zmienię :)

    :* 3maj się :*

    OdpowiedzUsuń