Dzisiaj przedstawiam pierwszą Tildę, uszytą przez siebie, jakiś już czas temu. Zaznaczam , że nie ostatnią. Ciężko szło, bo temat szycia, jest mi baaardzo odległy, ale chęć uszycia przeważyła brak podstaw krawiectwa.
W sumie to można nazwać ją recyklingową, bo ubranko uszyłam ze swojego starego 25-cio letniego szalika, oraz zniszczonej serwetki. Jedynie ciało Tildy jest z nowej tkaniny. Torebka i buty uszyte z nakładek na słoiki z grzybkami.
Elegancka z niej babka:) I jaką ma torebkę boską :) Jeżeli faktycznie nie szyjesz, to tym bardziej chylę czoła, bo to drobiazgowa raczej robota... Będę czekać na następne :)
OdpowiedzUsuńAle pantofle i torbę ma wyborną. Czy największą trudność stanowił nos?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Licho uszyłam ją chyba dwa miesiące temu, wówczas to zrobienie "zakrętu" podczas szycia było dla mnie strasznie trudne. Właśnie nos, dłonie i stopy były dla mnie skomplikowane. Trzeba tez uważać, by tak zszyć, aby podczas wypychania włókniną nie rozlazły się szwy.
OdpowiedzUsuńTildy mają dziwne twarze (chyba przez taki nos). Fajne włosy i butki :)
OdpowiedzUsuńRadosna jak wiosna,troszke zawstydzona,,,,,ale bardzo ,bardzo prawdziwa.Chyle czola "dobra robota".
OdpowiedzUsuńDawno temu, kiedy byłam małą dziewczynką babcia uszyła mi taką lalkę-szmaciankę.. kto by przypuszczał, że 20 lat później zrobią one taką furorę ;)
OdpowiedzUsuńZuzia
Podziwiam wszystkie lale Tildowe, niby one podobne ale każda inna. Ta jest super, bo nie jest taka wymuskana, jest ciepła i taka "pozytywna" w odbiorze. Podobają mi się takie lalki z charakterem.
OdpowiedzUsuńNie ma urody modelki, ale dlatego mi się podoba, że jest taka codzienna, ma ubranie takie swojskie i można ją przytulić.
No Twoja Tilda jest wspaniała naprawde sliczna
OdpowiedzUsuń